ZESPÓŁ ZABUDOWY MIESZKANIOWEJ "TYTONIÓWKA" W BIAŁYMSTOKU

Wizualizacja całego zespołu 'Tytoniówka
Zespół zabudowy mieszkaniowej "Tytoniówka" w Białymstoku
Białystok, ul.Warszawska 39
projekt - 2006/08
realizacja - 2008/10
Zespół projektowy:
Autorzy: mgr inż. arch. Janusz Kaczyński
mgr inż. arch. Barbara Miron-Kaczyńska
Współpraca: mgr inż. arch. Joanna Popko
mgr inż. arch. Sylwia Burbula
mgr inż. arch. Marek Patyra
mgr inż. arch. Urszula Matys
mgr inż. arch. Marcin Tur
Wizualizacje: dr inż. arch. Adam Jakimowicz

Widok od strony ul. Warszawskiej

Widok na galerię

Widok od strony ul. Bukowskiego

Widok na wejście do zespołu od ul. Modlińskiej
Kilka słów o projekcie pn. „Tytoniówka”.
„Tytoniówka”. To jeden z moich ulubionych projektów i chyba jak dotąd, najtrudniejszy.
Dlaczego „Tytoniówka”?
Stare budynki Tytoniówki zafrapowały mnie wiele lat temu.
Tak na prawdę polubiłem je razem z Bojarami (najstarsza dzielnica Białegostoku), w które się wcinają. O takich obiektach można opowiedzieć dwie różne historie - jedną taką suchą z kwerendy historycznej i drugą, jaką zapisały w mojej pamięci rozmaite, związane z tymi budynkami zdarzenia. Z „białostocką Tytoniówką” wiązały się wspomnienia mojej mamy. Opowiadała, że jako dziewczyna pracowała tam w ramach robót przymusowych podczas okupacji niemieckiej. Wtedy jeszcze nie wiązałem z tą opowieścią obrazu. Jakiś czas potem, w trakcie moich młodzieńczych penetracji natknąłem się na niesamowity ceglany budynek z fascynującą ślepą ścianą o długości niemal 100 metrów i wysokości kilku pięter. Będąc na studiach skonfrontowałem te informacje i scaliłem je w jeden obiekt - XIX wieczne fabryczki białostockiego tytoniu. W tamtym okresie pierwszy raz dostrzegłem piękno Bojar i starego Białegostoku.


A cóż jest takiego pięknego w starym ceglanym domu? Nie mamy tu przecież do czynienia z obiektami pierwszoligowymi, jak chociażby Fabryka „Merkury” przy ul. Świętojańskiej, z pięknymi ceglanymi fasadami. Tytoniówka to skromne budyneczki o utylitarnej formie i planie. Takie, jak na wspomnianej Świętojańskiej wyburzono. A przecież jak im się przyjrzeć uważniej, to widać i detal, i proporcje, i rytmy i żywą fakturę osłonecznionego muru. Wszystko to dziś ubabrane, brudne i psute przez wiek bezwzględnego użytkowania.
100 lat, a one wciąż wyglądają.


By mówić o projektowaniu, muszę powiedzieć nieco o sobie.
1. Tak zwaną „konserwację zabytków” traktowałem zawsze z odrobiną zawodowego cynizmu i wyrachowania. Było to - można tak rzec - konserwatorstwo makiaweliczne lub makiawelizm konserwatorski. Na piedestale zawsze stawiałem obiekt. Jego prawną „zabytkowość” wykorzystywałem cynicznie na rozmaite sposoby w projektanckiej szarpaninie z przeciwnościami na drodze realizacji zamysłu. W centrum tych usiłowań zawsze było zachowanie walorów starego domu. Stary dom stawał się inspiracją i osią nowej kompozycji. Pasjami lubię projektować w wyrazistym kontekście.
2. W nowej architekturze szukam ciszy, harmonii, cenię prostotę. Inspirują mnie idee bauhausu, klarowne modernizmy, skandynawskie „postneomodernizmy”. Próbowałem dać temu wyraz w kilku ostatnio zbudowanych domach.

Widok od strony ul. Warszawskiej



Pomysł na projekt.
Kilka lat minęło nim udało się „spiknąć” ze sobą właściwe podmioty gospodarcze i zapalić je do pomysłu. W projekcie „Tytoniówki” mogłem zrealizować dwa cele: uchronić kawałki starego Białegostoku oraz zaprojektować proste domy do mieszkania. Wykorzystałem z premedytacją nadchodzącą z „zachodu” modę na tzw. lofty i mieszkanie w starych fabrykach. Sprowokowaliśmy pożądanie towaru u inwestora i kupujących. Ta „górka” zainteresowania na tyle podniosła cenę zakupu lokali, że można było zaprojektować zupełnie porządny zespół mieszkalny stosownie nasycony technologią i techniką. Kontekstem wyjściowym dla projektowanych domów jest skromna architektura fabryczek. Zmusiło nas to do ascetyzmu w kształtowaniu nowych budynków. Fabryki stanowić miały punkt kulminacyjny wnętrza urbanistycznego. Lica ich elewacji zostały umyte, wyflekowane starą cegłą, uzupełniono fugi w murze. Zachowują swoją surowość podkreśloną przez nową stalową ślusarkę okienną i stylizowany detal ze stali lub żeliwa. Nowe budynki to proste, niemal minimalistyczne bloki z ceglanymi fasadami z wtrętami z betonu lub szkła. Prosty, ale wystudiowany detal z betonu architektonicznego, ocynkowanej stali i szkła zbrojonego ocieplą strefy przebywania ludzi (bramy, balkony, ogródki, balustrady, itp).






Ogólnie o zamyśle przestrzenno-funkcjonalnym zespołu traktuje fragment opisu technicznego do projektu:
„Z uwagi na śródmiejski charakter lokalizacji i wysoki koszt nabycia terenu, projektowany sposób zagospodarowania jest bardzo intensywny. Kompozycja urbanistyczna wykorzystuje i adaptuje istniejące ciągi komunikacyjne, zarówno piesze jak i ruchu kołowego. Po obrzeżach, od ulic Warszawskiej i Modlińskiej, a także wzdłuż pasażu prowadzącego w głąb kwartału z ul. Warszawskiej, projektuje się zespoły lokali usługowych. Kwartał zabudowy mieszkaniowej mieści 155 mieszkań. Zaprojektowano go jako wydłużone wnętrze na osi płn-wschód - płd-zachód. Przebiega przez nie ogólnie dostępny ciąg pieszy łączący osiedle Bojary z ulica Warszawską. W tym zielnym wnętrzu, z placykiem „miedzy fabrykami”, ulokowano wspólny dla zespołu program rekreacyjny. Z tego też wnętrza, poprzez „bramy” dostać się można do stricte prywatnych, kameralnych przestrzeni podwórzy przydomowych, dostępnych jedynie mieszkańcom i ich gościom. Także do tego wnętrza otwierają się w przyziemiu lokale administracji czy komplementarnych dla rekreacji funkcji np. fitnes, siłownia, przychodnia lekarza rodzinnego i tp. W podziemiu pod niemal całym zespołem ulokowano zespoły parkingów dla mieszkańców i klientów lokali od ul. Warszawskiej, pomieszczenia gospodarcze, techniczne i pomocnicze. Z poziomu parkingów można dostać się klatkami schodowymi i windami do mieszkań i lokali użytkowych. Obsługa komunikacyjna zespołu odbywa się poprzez dwa kontrolowane zjazdy do podziemia z ul. Bukowskiego łączącej ulice Modlińską i Warszawską.”
Janusz Kaczyński
Architekt








